Close

„Ania” – Grzegorz Kubicki, Maciej Drzewicki


Nie jestem zagorzałym widzem TV, nie jestem fanką seriali ale przecież wiedziałam kim jest Marylka ze Złotopolskich. Nie dało się uniknąć zauważenia tej ślicznej dziewczyny z chropowatym, niskim głosem nawet takiemu antytelewidzowi jak ja.
Nie jestem również fanką kina, a polskiego kina w ogóle niespecjalnie, więc kreacji aktorskich Ani Przybylskiej w znakomitej większości nie widziałam.
Niestety dla mnie Ania była znana z tego, że była znana. Ale nawet ja widziałam żywiołowość i ten niesamowity uśmiech. Ten magnetyzm osobowości. Nie śledzę plotkarskich portali, od śmierci księżnej Diany wręcz staram się unikać plotkarskich informacji nawet na portalach informacyjnych typu Onet i Gazeta, teraz po przeczytaniu o zmaganiach Ani z patologią paparazzich, cieszę się z tego i dołożę jeszcze więcej starań w to unikanie. I propagowanie tego unikania. Bo to my, odbiorcy tych zdjęć i plotek nakręcamy biznes hienom żerującym na ludzkim szczęściu i nieszczęściu. Gdyby nie było zapotrzebowania, nie byłoby rynku. W obawie, że ta książka jest kolejną próbą tańca na grobie aktorki i włażenia z butami w życie jej rodziny, miałam zamiar jej nie kupować. Dopiero gdy gdzieś trafiłam na informację o tym jak była pisana, i jak powstała, postanowiłam kupić. Kupiłam, zaczęłam czytać i nie mogłam się oderwać.

Autorzy zrobili coś niesamowitego. Trzeba przeczytać, żeby zrozumieć.
Z zebranych rozmów z rodziną i przyjaciółmi wyłonił się obraz szalonej dziewczyny, która od dziecka wiedziała czego chce. Aktorstwa.
I choć wpadła na scenę tylnymi drzwiami, to jednak biegiem i w podskokach. Pełna żywiołu, ale i pokory. Samorodny talent, ale nieustająco uczący się od wykształconych w tym kierunku kolegów.
Śliczna, wesoła, utalentowana, miewała ogromne szczęście ale skakała na główkę w niefartowne sytuacje. Z pokorą przyjmowała lanie od życia i podnosiła głowę i walczyła dalej. Z uśmiechem i sympatią dla ludzi.
I jak to w złych bajkach bywa wtedy, kiedy wreszcie układało się wszystko, kiedy miała i aktorstwo, i rodzinę, i dom w ukochanej Gdyni, to się zepsuło.
I choć człowiek lata w kosmos, to z niektórymi rodzajami raka przegrywają nawet takie fantastyczne osoby jak ona.
Bardzo przykro.
Niech się nie szykują do lektury Ci którzy chcieliby się dowiedzieć jak sobie radzą obecnie jej najbliżsi, i czy Bieniuk ma nową dziewczynę, a może dzieci rozrabiają albo mają problemy. Nie ma tu tego. I bardzo dobrze! To taki kawałek jej jaki (mam nadzieję) chciała upublicznić. Tyle i nic więcej. To wspomnienia. Mamy, siostry, przyjaciół, współpracowników. I mnóstwo jej słów. Przekopane wywiady i zacytowane wypowiedzi. A że obiekt wspomnień to uosobiony żywioł, to i wspomnienia kipią humorem, intensywnością i uczuciami. Dziewczyna z sąsiedztwa, w dżinsach i trampkach. Ania Przybylska żyje na kartach tej książki. Krótko ale intensywnie. Za krótko.

Książkę gorąco polecam!

Tytuł: Ania
Autor: Grzegorz Kubicki, Maciej Drzewicki
Wydawnictwo: Agora SA
Moja ocena: 8/10

Leave a Reply

Your email address will not be published.

© 2019 Co Aśka przeczytała... | WordPress Theme: Annina Free by CrestaProject.
%d bloggers like this: