Close

„Czereśnie zawsze muszą być dwie” Magdalena Witkiewicz


Z jednej strony nie przepadam za tak zwanymi „babskimi czytadłami”, z drugiej, jak fajne wpadnie w rękę – to połykam. „Czereśnie…” połknęłam. Ze smakiem!
Odrobina smuteczku, lekko zaszklone oczy nad przypadkami życia Zosi, Anny i Stefanii. Lekki uśmiech gdy losy się prostowały. Dużo ciepła wokół serca na koniec, bo przecież w takich opowieściach happy end jest konieczny.
Bardzo ciekawie nakreślona historia łódzkiego fabrykanta, dobrego człowieka, któremu nie dane było być szczęśliwym. Zagmatwane losy dobrych kobiet i złych mężczyzn wokół. Tajemnice, które przypadkiem nie wychodzą na jaw wtedy kiedy powinny, a potem gdy już się ujawnią, brakuje czasu na wyprostowanie ludzkich losów.
Smutna historia Szymona i niewesoła Zosi splatają się w słodkim zakończeniu.
Bardzo podobała mi się historia starej willi, lubię takie trochę zaniedbane domiszcza z tajemnicą, atmosferą, starym strychem z rozmaitymi skarbami, lekko zapajęczynione, a po odkurzeniu pokazujące swoje lepsze oblicze.
Spędziłam dwa bardzo sympatyczne wieczory z bohaterami „Czereśni…” pojadając czereśnie oczywiście! Polecam na wakacyjne czytadełko gorąco!

2 thoughts on “„Czereśnie zawsze muszą być dwie” Magdalena Witkiewicz

Leave a Reply

Your email address will not be published.

© 2019 Co Aśka przeczytała... | WordPress Theme: Annina Free by CrestaProject.
%d bloggers like this: