Close

„Doczesne szczątki” – Donna Leon

Tym razem Donna Leon opowiedziała nam historię, którą do gatunku kryminał można przypisać tylko dzięki temu, że występują w niej komisarz Brunetti, inspektor Vianello, signorina Elettra, vice-questore Patta. No i mamy ofiarę i mamy śledztwo. Ale trudno nazwać „Doczesne szczątki” po prostu kryminałem.

Guido uczestnicząc w przesłuchaniu adwokata, podejrzanego o podanie nastolatce narkotyków, aby powstrzymać gorącokrwistego kolegę przed rzuceniem się do gardła bezczelnemu prawnikowi, symuluje atak serca. Ponieważ na miejscu nieoczekiwanie zjawia się przełożony, nie może wszystkiego odkręcić i ląduje w szpitalu, a następnie na zwolnieniu. Okazuje się bowiem, że musi odpocząć od wszystkiego, zwłaszcza od swojej pracy. Dzięki koneksjom rodzinnym żony, Paoli wyjeżdża do rezydencji ulokowanej na wolnej od turystów wysepce weneckiej laguny. Zaprzyjaźnia się z mieszkającym i pracującym tam od wielu lat dozorcą rezydencji. Aby zabić czas i zarazem zmęczyć fizycznie przyłącza się do pracy wykonywanej przez Davide. Wiosłując opływają wysepki, sprawdzają należące do dozorcy pasieki. Guido męczy się i zarazem wypoczywa. Ale nagle, w wyniku niezwykle silnej burzy, Davide znika. Zaginięcie i proste utonięcie doświadczonego wioślarza na jego własnym terenie wydaje się niemożliwe. A jednak. I mimo, że wszystko wskazuje na wypadek, Guido zaczyna dociekać dlaczego Davide był niesłychanie smutnym, przygnębionym, a jednocześnie naprawdę dobrym człowiekiem.

Prywatne śledztwo i poszukiwania w przeszłości prowadzą do przyjaciół i wypadku w pracy przed wieloma laty. I wynik jest niesłychanie przygnębiający.

„Doczesne szczątki” mają  sobie wszystkie elementy, które zachwycają w serii o Guido Brunettim. Są lubiane znajome postaci, jest Wenecja, jednocześnie piękna i okropna, zatłoczona turystami i wyprażona lipcowym słońcem. Jest włoska kuchnia, w wykonaniu Paoli i Guida, posiłki popijane winem, kawa w małych barach. I jest problem. Poważny, związany, jak to już się zdarzało w poprzednich tomach, z ekologią, niszczeniem środowiska, przemysłem i gospodarką odpadami.

I jest smutno, poważnie i mimo włoskiego słońca – ponuro.

Bardzo mi się podobał ten tom, mimo braku pogodnych przekomarzań z Paolą, czy żartów signoriny Elettry z wicekwestora Patty.

Mimo całego smutku jaki z niego bije. Przygnębienia wywoływanego świadomością jak bezmyślni i okrutni jesteśmy wobec przyrody.

Gorąco polecam!

I rozpoczynam oczekiwanie na kolejny tom.

PS. Jak zawsze po przeczytaniu książki z tej serii chciałabym ponownie zobaczyć Wenecję. Ale powstrzymuje mnie świadomość tego tłumu turystów, niszczących miasto i lagunę, oraz to, że byłabym tam właśnie jedną z nich.

Tytuł: Doczesne szczątki

Autor: Donna Leon

Wydawnictwo: Noir Sur Blanc

Moja ocena: 9/10

Leave a Reply

Your email address will not be published.

© 2020 Co Aśka przeczytała... | WordPress Theme: Annina Free by CrestaProject.
%d bloggers like this: