Close

„Moja rodzina i inne zwierzęta” – Gerald Durrell

Po latach spędzonych w klimacie Indii, konieczność życia w Anglii może być trudna do zniesienia. Zatem należy znaleźć miejsce, gdzie rządzą słońce i ciepło. Rodzina Durellów wybiera Grecję, wyspę Korfu.

Niezwykły zestaw ekscentryków przeprowadza się na grecką wyspę. Nie znają języka, nie znają realiów, ale przecież wszystko będzie dobrze. Patrzą na świat z punktu widzenia Anglików w Indiach. Mają lekceważący stosunek do miejsca i ludzi w którym będą mieszkać. Niech świat się dopasuje do nich! I już!

Każdy z członków tej rodziny ma jakieś swoje dziwactwa, ale nie przeszkadza im to dążyć do prowadzenia życia w maksymalnie przyjemny dla nich sposób.

Autor kochał Korfu, z uczuciem opisał przepiękne krajobrazy, soczystą zieleń cyprysów i pinii, błękit wody, biel piasku, szum morza, grzechot cykad. To nieodparcie przywołuje pod powieki śródziemnomorskie widoki. Słońce, ciepło, greccy tubylcy, wspaniałe jedzenie, dziwaczni mieszkańcy rozmaitych narodowości. Korfu! Lata trzydzieste! Szalone! Beztroskie! Wszystko to przedstawia nam świat wiecznych wakacji.

Zwłaszcza, że nikt z rodziny Durrellów nie sprawia wrażenia pracujących, żadne dochody nie występują, wspomniany jest jakiś ujemny stan rachunku bankowego ale nie ma to żadnego odzwierciedlenia w prowadzonym życiu. Zmiany wynajmowanych willi, nieustający korowód gości (równie ekscentrycznych co gospodarze) pozostających na krócej, bądź dłużej, prywatni nauczyciele.

Przecież właśnie o przedstawienie sielskiego, beztroskiego życia tu chodzi.

No i o zwierzęta. Autor, najmłodszy członek tej zwariowanej rodziny, pasjonuje się zwierzętami. Wszelkimi. Obserwuje ich życie w naturze ale też próbuje udomawiać i hodować. Nie bacząc czy to ma sens czy nie, i czy skorpiony w pudełkach od zapałek to dobry pomysł.

Mam mieszane uczucia co do tej książki. Bo z jednej strony przepiękna przyroda greckiej wyspy, pogoda, fauna i flora opisane tak, że tylko pakować się i pędzić. Z drugiej – oni wszyscy byli koszmarni, ci Durellowie. Oderwani od rzeczywistości w stopniu trudnym do zrozumienia, zwariowani, ale nie budzący mojej sympatii, dziwacy a nie fajni ekscentrycy, jakoś żadne nie pozwoliło mi się polubić.

Jedna z tych książek, która wzbudzając powszechny zachwyt, mnie nie porwała. Mimo kolorytu i atmosfery beztroski.

Nie będę raczej kontynuować serii o Durrellach. Chyba, że kiedyś wybiorę się na wakacje na Korfu…

Tytuł: Moja rodzina i inne zwierzęta

Autor: Gerald Durrell

Wydawnictwo: Noir Sur Blanc

Moja ocena: 6/10

2 thoughts on “„Moja rodzina i inne zwierzęta” – Gerald Durrell

    1. No i dlatego złapałam. Ale mnie nie podpasowało. Piękne, letnie, mocno wakacyjne klimaty ale okraszone męczeniem zwierząt i beztroską wyższością brytyjskich „kolonistów”.
      Może jakoś mi izolacja szkodzi😁 i mam niewłaściwe podejście.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

© 2020 Co Aśka przeczytała... | WordPress Theme: Annina Free by CrestaProject.
%d bloggers like this: