Close

„Właściwie bez winy” – Viveca Sten


Jak to możliwe, że na małej wyspie, gdzie po sezonie zostali nieliczni stali mieszkańcy, zaginęła na odcinku kilku doskonale sobie znanych kilometrów młoda dziewczyna. Nie było bardzo późno, nie była pijana, nie wracała z imprezy. Na wyspie sami swoi. A wszelki ślad po Linie zaginął.

Kilka miesięcy później dzieciaki w lesie znajdują kawałek ludzkiej ręki. Czy to szczątki Liny? Czy dziewczyna jest gdzieś uwięziona i okaleczona? Czy zginęła i poćwiartowano jej ciało?

Obsada komisariatu w Nacka prowadzi trudne śledztwo. Znów dla Thomasa nieoceniony okazuje się wkład Nory, która zna mieszkańców wyspy, ich powiązania i rodzinne powinowactwa.

Jaki związek z potencjalną śmiercią Liny może mieć wypadek łodzi w którym zginął młody człowiek? Czy koleżanki bądź koledzy coś wiedzą i ukrywają?

I jak do tego wszystkiego ma się zręcznie wpleciona we współczesne wydarzenia opowieść o Gottfridzie, Vendeli, Thorwaldzie i Kristinie z początku XX wieku.

No i oczywiście wątki prywatne Thomasa i Nory. Wciągają. A zakończenie mrozi ❄️. Całe szczęście, że fakt istnienia kolejnych tomów jednak trochę uspokaja.

Coraz bardziej podobają mi się historie Viveci Sten. Tu przeplecenie historii nadawało świetny klimat i budowało nastrój tajemnicy. Co prawda to coraz bardziej jak u Camilli ale skoro podoba mi się we Fjällbackce to jak mogłoby nie podobać się w Sandhamn?

Polecam! A ja sięgam po „Tej nocy umrzesz”

Tytuł: Właściwie bez winy
Autor: Viveca Sten
Wydawnictwo: Czarna Owca
Moja ocena: 8/10

Leave a Reply

Your email address will not be published.

%d bloggers like this: