Close

„Wenecja, miasto, któremu się powodzi” – Manuela Gretkowska

Byłam w Wenecji dawno temu. W lipcowym upale, bez mała truchtem, biegliśmy od jednego cudu architektury do drugiego. Część kanałów konserwowano, opróżnione z wody śmierdziały. Koszmarny tłum ludzi (który i my przecież tworzyliśmy) nie pozwalał nic dobrze zobaczyć, niczym się zachwycić. Nie podobała mi się. Nigdy więcej, pomyślałam wtedy.

Wiele lat później zaczęłam czytać serię Donny Leon o komisarzu Brunettim. I Wenecję Brunettiego już od lat chciałabym zobaczyć. Ale ciągły napływ informacji o coraz większych tłumach tam, skutecznie mnie zniechęcał. Tak naprawdę należałoby się w niej znaleźć teraz, gdy jeszcze świat turystyki nie wrócił do normy po pandemii, a Wenecjanie są trochę spragnieni turystów, bo jednak z nich żyją.

Czytając „Wenecję, miasto, któremu się powodzi” Manueli Gretkowskiej moja chęć ponownego zobaczenia Wenecji rosła z każdym rozdziałem!

Dlaczego? Bo Wenecja oczami Gretkowskiej urzeka. Klimatem, architekturą, sztuką i muzyką. W jej wydaniu tłum turystów biegnących z Piazza San Marco do Rialto lub odwrotnie, pojawia się na kartach tej opowieści, ale za moment znika. Nie wadzi.

Czytelnik prowadzony przez Autorkę od pałacu do pałacu, przez place, uliczki i kanały, zwiedza i te najpopularniejsze miejsca i mało znane zaułki, ale w większym stopniu odczuwa historię miejsc, spotyka ludzi z nimi związanych, skacząc między epokami, poetami, muzykami, dożami, biskupami i zakonnicami lekkich obyczajów.

Historia Najjaśniejszej Republiki jest przecież historią jej mieszkańców.

Historią karnawału, masek, festiwalu filmowego, kasyn, genialnych pierwszych osadników, którzy ujarzmiali po jednaj wysepki, osuszali bagna, regulowali kanały a potem ich potomków, którzy wymyślili instytucję Republiki, kultywowali jej zasady i wzmacniali jej siłę. I wszystko to w rytm przypływów i odpływów. Syrena daje znać! Acqua alta!

Oprócz poważnej historii, pełno tu ciekawostek, anegdot z życia miasta, a na okrasę kilka osobistych autorki. Wiele zdjęć (duża ich część autorstwa córki, Poli Pietuchy) pozwala nie tylko czuć klimat, ale i zobaczyć wspomniane miejsca. Obrazowy, żywy język i wyraźny emocjonalny stosunek do miasta, historii i sztuki powoduje, że trudno oderwać się od tej książki!

Brakuje tylko spisanej dedykowanej playlisty – a muzyka i jej historia gra tu również ważną rolę! „Cztery pory roku” Vivaldiego grzmiały w moich słuchawkach podczas lektury.

Polecam gorąco podróż nieoczywistą do Wenecji, jako zastępstwo prawdziwej, albo jako wstęp do niej!

Tytuł: Wenecja, miasto, któremu się powodzi

Autor: Manuela Gretkowska

Wydawnictwo: Wielka Litera

Moja ocena: 9/10

Leave a Reply

Your email address will not be published.

© 2020 Co Aśka przeczytała... | WordPress Theme: Annina Free by CrestaProject.
%d bloggers like this: