Close

„Żmijowisko” – Wojciech Chmielarz

Muszę przyznać, że ciężko mi szło.

Wzajemne relacje grupy znajomych na wakacjach jakieś męczące. Nikt nikogo nie lubi, i chyba spędzają ze sobą urlop z przyzwyczajenia? Jakieś dziwne i tylko negatywne emocje im towarzyszą. Małżeństwo, które chyba nigdy się nie kochało. Świeża rozwódka pełna pretensji do całego świata. Narzeczeni, którzy też się oddalają. Nastolatka obrażona na cały świat.

I wszystko to w dziwnej agroturystyce, w której gości umieszcza się w domku z zatkaną toaletą. A na dodatek w tle kłębią się idiotyczne stosunki własnościowe gospodarzy agroturystyki, który to wątek nic nie wnosi do zagadki a wpleciony jest bliżej nie wiadomo po co. Zwyczajne problemy finansowe były zbyt mało motywujące?

Trudno czytać książkę, w której nie lubi się żadnego z bohaterów. Niektórzy wzbudzają litość ale żaden sympatię. Nawet ofiary jest mi bardzo żal, ale nie lubiłabym jej. Nudna i naiwna egoistka.

Pomieszanie czasów, wtedy, teraz i pomiędzy, plącze i wprowadza męczący zamęt.

Echhh, mniej więcej od 30% czekałam na wywrotowe, oszałamiające, niespodziewane zakończenie. Tak naprawdę nie interesowało mnie rozwiązanie zagadki zaginięcia Ady tylko konstrukcja zaskakującego zakończenia tak opiewana w recenzjach.

Chciałam skończyć żeby poznać to zakończenie a nie żeby dowiedzieć się co się stało z Adą.

I niestety ono mnie nie zaskoczyło tak bardzo jak i innych czytelników. Przed połową zaczęłam mieć wrażenie, że właśnie gdzieś tu jest pies pogrzebany. I zgadłam gdzie.

To nie jest kryminał. To jest jakiś dramat psychologiczny z rozbudowanym tłem obyczajowym. I ten obyczaj wszędzie jest oparty na negatywnych uczuciach. Zazdrość, zawiść, znudzenie, zniechęcenie, zwierzęce pożądanie i tak w kółko. Nikt tu nikogo nie lubi, nie kocha, nie kieruje się żadnymi dobrymi motywacjami. Wstrętni są wszyscy, i wtedy, i teraz, i pomiędzy. Od męczącego Ignasia, przez wredną Gosię, znudzoną Adę, rozwydrzoną Merry, beznadziejnego Damiana, całe dorosłe towarzystwo wczasowe, sfrustrowanych gospodarzy, urka, burka, szefa podwórka czyli Kajetana, po stetryczałego, zgryźliwego i wrednego Szuwara.

Rzeczywiście ostatnie 3% zawiera w sobie więcej akcji niż pierwsze 97%. Mnóstwo się tam dziwnych rzeczy dzieje, ale samo rozwiązanie zniknięcia Ady mnie nie zdziwiło.

Cieszę się, że to skończyłam.

Przykro mi ale zdecydowanie wolę pana Chmielarza w wydaniu czysto kryminalnym. Gdzie jest Mortka?

Tytuł: Żmijowisko

Autor: Wojciech Chmielarz

Wydawnictwo: Marginesy

Moja ocena: 5/10

2 thoughts on “„Żmijowisko” – Wojciech Chmielarz

  1. Ja miałem na niego apetyty, ale straciłem do niego serce, gdy mu Newsweek opublikował w świątecznym wydaniu (pewnie w ramach promocji przed Żmijowiskiem) jego opowiadanie, napisany na kolanie niewiarygodny psychologicznie kawałek, na dodatek z fekalnymi wstawkami (cytat: pierdzenie z kleksem!), czego nienawidzę! Ale trzeba przyznać, że promocję ma wszechobecną. Wczoraj nawet czytano Żmijowisko w radiowej Dwójce, w przerwie między filharmonikami… No, cóż, pewnie zjada mnie zazdrość.

    1. Tu głównym problemem chyba było dla mnie to, że nie wierzę, że można dobrowolnie spędzać wakacje w grupie, w której nikt nikogo nie lubi, wszędzie unoszą się fochy i pretensje, w miejscu, które też nie specjalnie zachwyca. Nastolatka w konflikcie z rodzicami, ok. Małżeństwo na rozstajach. Niech będzie. Wredny starzec. No dobra. Nadęty bonzo z Trójmiasta ujdzie. Świeża rozwódka też. No ale tłum bohaterów i ani jednej normalnie zadowolonej osoby? Eeeee… nie kupuję.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

© 2019 Co Aśka przeczytała... | WordPress Theme: Annina Free by CrestaProject.
%d bloggers like this: