Close

„Denar dla szczurołapa” – Aleksander R. Michalak


Uwielbiam książki w klimacie Dana Browna. Rzucam się na wszystko, czego opisy i recenzje sugerują dawne tajemnice, ukryte w dziełach sztuki kody i szyfry, i szalejące w postaci współczesnych złoczyńców klątwy.

W ten sposób trafiłam na znakomite, cudowne, porywające i ciągle trzymające mnie w uwielbieniu „444” Macieja Siembiedy.

W ten sposób złapałam się na „Kości Proroka” Ałbeny Grabowskiej, których nie dałam rady przeczytać.

I w ten sam sposób, głodna przygód ubranych w historyczne wątki, dodatkowo oszołomiona ilością zachwytów w recenzjach, opisach, poleceniach i przepięknych zdjęciach, rzuciłam się na „Denar dla szczurołapa”. Nastawiona na wciągnięcie w świat legendy o Szczurołapie z Hameln, wręcz na świdrujący w uszach pod wpływem lektury dźwięk fletu.
I niestety.
Wielokrotnie odkładając i podejmując próbę powrotu, w nadziei, że zaraz się rozkręci, chciałam przeczytać. Chciałam poczuć ten mus nieoderwania.
Nie.
Przy 50% odkładam.
Nie polubiłam węgierskiego badacza, nudziły mnie jego poszukiwania, znajomi i znajome usypiały, mające budzić dreszcze cmentarne sceny w Oxfordzie powodowały ataku niepohamowanego ziewania.

Najwyraźniej nie to ładne, co ładne, ale to co się komu podoba. Szkoda. Bo chciałam.

Tytuł: Denar dla szczurołapa
Autor: Aleksander R. Michalak
Wydawnictwo: Replika
Moja ocena: 2/10

Leave a Reply

Your email address will not be published.

%d bloggers like this: