Close

„Dzika Mrówka na kurierskim szlaku” – Andrzej Perepeczko


Pamiętam jak bardzo oszalałam na punkcie „Dzikiego” w dzieciństwie. Zaczytywałam się w pierwszej fantastycznej części, podróżując ze zwariowanymi bliźniakami do Londynu wielokrotnie. Kolejne tomy nigdy mnie nie zawiodły! Gdy pierwszy raz pojechałam do Dubrovnika jako zupełnie dorosły człowiek nieustająco widziałam go oczami Mrówy i słyszałam w tyle głowy gromkie okrzyki Stanko od Kotora. Pieniny i zamek w Niedzicy też zawsze kojarzą mi się z wersją legendy o kipu przedstawioną przez pana Perepeczkę. Czekałam na następne części i otrzymując je dzięki zaprzyjaźnionej pani z „KMPiK” spod lady zaczytywałam się w autobusie w drodze do domu!
I bardzo potem żałowałam, że seria zanikła….

Kilka lat temu pojawił się Mrówa z weneckimi przygodami a teraz przypadkiem trafiłam ma „Dziką Mrówkę na kurierskim szlaku”. I jest klimat, są starzy znajomi (Jego Brat, Ula, Mariena) Mrówka ma zwariowane pomysły a przygody czekają na niego w krzakach. Sama przygoda i tajemnica trochę niknie przy opisach zwiedzania Krakowa i Wieliczki ale jest. Zresztą sam pomysł krajowych przygód a nie zagranicznego wojażu jest bardzo dobry.
Choć znalazłam dwa dziwne „niedopatrzenia” autora:
-po pierwsze: Dzika Mrówka opowiada Uli o przeczytanej książeczce o okręcie Vasa i nie wspomina nawet, że okręt Vasa zwiedzał w Sztokholmie;
-po drugie: Marek w słowniku szuka słowa „spać” po angielsku, potem się dziwi, że w odmianie zawsze jest to „sleep”, przecież bracia od dawna uczyli się angielskiego (pan Tymoteusz) i sprawnie się nim posługiwali;
to książka mi się podobała.
Brakowało mi też charakterystycznych szkiców Dzikiego choć ilustracjom pani Wandy Orlińskiej nic zarzucić nie mogę.
Generalnie jako fanka Mrówy jestem bardzo zadowolona ale nie wiem czy moja ocena nie jest trochę przez pryzmat nostalgii do dawnego Dzikiego Mrówki i dziecięcej lektury. A czy książka zdałaby test współczesnego dziecka? Nie wiem.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

%d bloggers like this: