Close

„Kobiety z wiatru” – Magda Knedler

Bardzo podobały mi się „Noworoczne panny”, jeszcze bardziej „Północne siostry”, ale zwieńczenie trylogii „Ścieżki nadziei”, fantastyczne wprost „Kobiety z wiatru” to prawdziwy majstersztyk.

Losy sióstr Krukowieckich i ich przyjaciółki Fridy w tym tomie znów plotą się nieoczekiwanymi zwrotami. Prakseda prowadzi ustabilizowane życie, satysfakcjonujące rodzinnie i zawodowo, godząc te role w niespotykany w dziewiętnastym wieku sposób, ale boryka się emocjonalnie z awansem społecznym, którego nie chciała. 

Aniela, księżna von Mirbach, zadowolona z osiągniętej pozycji towarzyskiej, walczy z demonami dotychczasowego życia, wspomnieniami i traumami swoimi, i nie tylko. Korzysta z dostępnych jej możliwości, jednocześnie nie mogąc pogodzić się z własnym sumieniem. 

Frida, kobieta z nizin, osiągnąwszy samodzielnie sukces, jaki rzadko był dany kobiecie tamtych czasach, tęskni jednak za miłością i rodziną. 

Każda z nich coś ma, każda tęskni jeszcze za czymś. Ale mimo różnic i czasowych rozłąk, myślą o sobie „Siostry z Północy”. Gra w nich prawdziwe siostrzeństwo, w bliskości i na odległość.

Po raz kolejny autorka wplotła w fabułę prawdziwe miejsca i zdarzenia, postaci historyczne i ich poglądy, pracę i osiągnięcia. Wielokrotnie też myślami i słowami bohaterek uświadamia czytelnikowi jak niewiele wtedy znaczyły kobiety, jak mało mogły. I nie da się przy tej lekturze nie odnotować, jak mimo upływu czasu, zmian społecznych i ekonomicznych niewiele trzeba, aby tamto myślenie zagnieździło się w umysłach współczesnych. 

Magda Knedler wspaniale opisuje w swych książkach prawdziwą herstorię. To, co w oficjalnych annałach pomijane i przemilczane, a nawet specjalnie zacierane. Pokazuje, że zawsze żyły kobiety, które pragnęły więcej niż tylko roli matki i żony, że artystki, pisarki i naukowczynie, to nie wymysł naszych czasów. To tylko wielowiekowo ugruntowany patriarchat kultywował model, w którym kobieta nie ma prawa nic wiedzieć, nic umieć i nic oczekiwać.

A zawsze były kobiety, które próbowały wiedzieć, umieć, chcieć.

Czytajcie „Ścieżki nadziei” i rozglądajcie się wokół. W naszych czasach patriarchat, inny, ale nadal mocny, trwa nadal. Dziewczynki mogą być przedszkolankami, ale przecież nie chirurżkami. Bo to ciężka specjalizacja. Pilotka samolotu to nadal ewenement. Prezeska światowej korporacji również. A kobiety, najlepiej jakby zajęły się poprawą wskaźników dzietności.

Dziękuję Magda za tę kolejną wspaniałą herstorię. Za różne formy mocy w fikcyjnych Anieli, Praksedzie i Fridzie. Za wzorce prawdziwych silnych postaci kobiecych! Za Bettinę von Arnim, Narcyzę Żmichowską czy Julię Woykowską. Ale też za miejsca, dwory, pałace, ulice w Breslau czy Warszawie. Wioski na Rugii, Dolnym Śląsku czy na Mazurach. Poznałam wspaniałe osoby i malownicze miejsca. Co i Wam wszystkim polecam!

R E W E L A C J A!

Tytuł: Północne siostry

Cykl: Ścieżki nadziei

Autorka: Magda Knedler

Wydawnictwo: Zwierciadło

Moja ocena 10/10

© 2026 Co Aśka przeczytała... | WordPress Theme: Annina Free by CrestaProject.