Close

„Zieleń. Kolory zła” – Małgorzata Oliwia Sobczak

Z całej serii właśnie „Zieleń” czytałam najdłużej i z najmniejszym zaangażowaniem. Może jednak co za dużo, to niezdrowo, i nastąpił tymczasowy przesyt kolorami zła?

Tajemnicza sprawa rozkawałkowanych zwłok kobiety odnajdywanych w różnych miejscach Gdańska, początkowo wydawała mi się wciągająca. Uwielbiam to, jak autorka wplata w swoje śledztwa wykorzystywane w śledztwie metody i nowe techniki badawcze. Tym razem wraca ekologia sądowa, ale i pojawia się predykcja wyglądu. Właśnie chyba te wątki i sposób ich wplecenia w całej serii najbardziej mnie pociągają. Ciekawie są skonstruowane postaci Patryka i Beaty, ich relacji, lub jej braku, jak kto woli. I to jak zobrazowana jest sprawa, której korzenie sięgają lata wstecz, a sama zbrodnia pęczniała jak wrzód, który w końcu pękł. Tu jest wszystko dobrze.

Ale irytował mnie sposób pokazania  wydarzeń z 1989 roku. Jakiś obcy i sztywny, nie mój, a w ’89 byłam licealistką, pamiętam tamten świat, atmosferę, zauroczenie punkiem, marzenia o Jarocinie. Muzykę przegrywana z kasety na kasetę. Pierwsze zauroczenia. W końcu moje trwa do dziś. A jakoś po prostu inaczej to pamiętam. 

Do tego niespecjalnie podobało mi się zakończenie. Zarówno identyfikacja zbrodniarza, jego motywy wydały mi się mało przekonujące, jak i całe okoliczności efektownego finału. Zwłaszcza ta bardziej prywatna jego odsłona.

Z tych względów, z całej serii, „Zieleń” najmniej przypada mi do gustu. 

Ale już czekam na kolejny kolor.

Tytuł: Zieleń

Cykl: Kolory zła

Autorka: Małgorzata Oliwia Sobczak

Wydawnictwo: WAB

Moja ocena: 7/10

© 2026 Co Aśka przeczytała... | WordPress Theme: Annina Free by CrestaProject.