
Śmielak umie w ponure kryminały.
I to bardzo dobrze umie.
W Sosnowcu jakiś rok temu było mrocznie i przerażająco. Potworny seryjniak, brutalnie zgwałcił i zamordował kilkanaście kobiet. Po efektownym schwytaniu, ucieka sprzed nosa policji i prokuratorce w czasie wizji lokalnej. W sekundę komisarz, który go ujął z bohatera staje się wyklętym.
Alkoholim, upadek, dno.
Po roku od tamtych wydarzeń bestia powraca. Wszyscy wiedzą, że tylko komisarz Hardy będzie umiał go znaleźć. Więc nieco pokrętnie, tylnymi drzwiami ale wraca do służby. I tropi. Do skutku.
Znakomity klimat, świetnie zbudowane obrazy trudnych relacji, wyparcia i PTSD.
Miejska dżungla, podwórka i klatki schodowe, parki i uliczki, osiedlowy monitoring starszych pań i ich wnuczkowie, którzy zawsze mówią „dzień dobry”. Nigdy nie byłam naprawdę w Sosnowcu. Ale byłam tam teraz, pływałam w odmętach Czarnego Morza. Strasznie było. I zęby mnie bolą po szaleństwach pewną Skodą.
Michał Śmielak fantastycznie oddaje wszystko, emocje bohaterów, specyfikę miejsc, warunki pogodowe i pęd pościgu, tego rzeczywistego i tego w głowie. A jeszcze nienawiść, miłość, żal i tęsknotę. I prawdziwe szaleństwo. A jeszcze przy tym mąci i wyprowadza w pole…
No i mamy tu zakończenie o jakim marzy każdy czytelnik takich kryminałów! Nareszcie ktoś się odważył!
Złoto!
Czekam na dalsze losy Łowcy Potworów! Bo muszą być! Czy to będzie kolejna dwutomowa trylogia?
POLECAM Z CAŁEJ SIŁY!
Czytajcie Śmielaka!
Tytuł: Czarne morze
Autor: Michał Śmielak
Wydawnictwo: Czarna Owca
Moja ocena: 9/10
