Close

„Czarna trasa” Antonio Manzini


Witajcie w świecie kolejnego włoskiego policjanta. Rocco Schiavone nie jest Brunettim, i nie jest Montalbanem. Ale i tak już go lubię!
Choć przedzieranie się przez śniegi Aosty nie jest tak bliskie mojej ciepłolubnej duszy jak przedzieranie przez gliny Sycylii ale nadal są to Włochy. Kraj i ludzie, których uwielbiam i nie znoszę jednocześnie! I tytulatura – wicekwestor! Miodzio! I kryminał bardzo fajny!
Przeniesiony karnie w Dolinę Aosty zatwardziały rzymianin Rocco Schiavone nie znosi okolicy, w której przyszło mu pracować. Zimno, śnieg i zadupie. Pogoda zmusza do nieeleganckich ubiorów lub przywyknięcia do wiecznie odmrożonych stóp. Ale mimo wszystko Rocco śledczym jest znakomitym! Wiąże wątki i poszlaki, wydobywa niedopowiedzenia i wyciąga wnioski. Ma co nieco na sumieniu ale jak się okazuje niektóre wybryki można nie tylko wybaczyć. Można zrozumieć i poprzeć.
A inne bardzo wkurzają!
Rocco pomagają (lub przeszkadzają) współpracownicy. Deruto i D’Intino – godna konkurencja dla Catarelli, sprytna Caterina Rispoli, pokrewna dusza Italo Pierron, nieco opryskliwy ale świetny anatomopatolog Fumagalli i być może nieco dziwny ale ostatecznie w porządku, prokurator Baldi, i przełożony ze wstrętem do dziennikarzy, Corsi. I Marina…
Plejada postaci drugoplanowych – ale są właśnie tacy, trochę jak z Wenecji, a trochę jak z Sycylii.
Rocco czasem jak Montalbano i Brunetti lubi zjeść (ach to risotto!); nieco pounikać pracy w godzinach pracy. Ale zdarza mu się przekroczyć linię prawa dużo bardziej niż kolegom z Vigaty i Wenecji. Czasem przekroczenie jest w imię wyższego celu, czasem z bardzo niskich pobudek. Trudniej jest polubić Rocco, ale im dalej, tym bardziej nie da się nie lubić!
Czekam na kolejne śledztwa! MUZO kiedy?!

Leave a Reply

Your email address will not be published.

© 2019 Co Aśka przeczytała... | WordPress Theme: Annina Free by CrestaProject.
%d bloggers like this: