Close

„Kantata” – Klaudia Zacharska – RECENZJA PRZEDPREMIEROWA

Kinga jest wokalistką rockowego zespołu. Pod pseudonimem Kantata prowadzi życie może nieco niezwykłe, ale jak na gwiazdę bez przesadnego szaleństwa. Już się wyszalała.

Karolina, jej starsza siostra, oberwawszy rykoszetem sławy siostry, chce żyć jak najbardziej normalnie. Odkupuje rodzinny dom dziewczyn w małym miasteczku i w nim postanawia wychowywać niedawno adoptowaną córeczkę.

Maja jest dzieckiem niezwykle cichym, grzecznym i opanowanym. Z nieznanych Karolinie przyczyn kilkukrotnie już wracała do domu dziecka. A tak bardzo chce mieć mamę.

Karolina prosi Kingę o pomoc na początkowym etapie opieki nad dziewczynką.

Zamieszkują zatem w swym dawnym domu w Kaliach. I wokół nich zaczynają dziać się rzeczy niewytłumaczalne.

I tu stop z treścią. Jakie rzeczy, to musicie przeczytać sami.

Ja tylko dodam, że wszystko opisane niezwykle sugestywnie i emocjonująco. Czytelnik gubi się w domysłach, co się dzieje naprawdę, a co wydaje bohaterom. Co widzą i czują, a co jest halucynacją czy złudzeniem. I dlaczego.

Ciarki na plecach, niespokojne myśli, dreszcze… tak, to jest cholernie dobrze napisane. Jeśli lubisz taki podskórny niepokój, takie poczucie „eee, nic się nie dzieje, nie wierzę w takie rzeczy” a jednocześnie trochę włosy unoszą się na skórze – to tu znajdziesz właściwy klimat.

Małe, śliczne miasteczko, kawiarenki, pub, park, kolorowe domki wokół rynku, malarz ze sztalugami odwzorowujący ten widok, malownicze ruiny w nieodległym lesie. W moich oczach jak Kazimierz nad Wisłą. I w tym ślicznym obrazku coś dziwnego, groźnego się dzieje. Dlaczego?

I o ile mnie, nieco zbyt dosłownie opisane rozwiązanie problemu, nie bardzo pasowało, wolę jednak tajemnice i niedomówienia, to rozumiem ukłon w stronę miłośników prawdziwej grozy.

Genialnie jest opisana muzyka, opis gry Kantaty na gitarze, prób czy koncertu zespołu porywają. Miałam ochotę na jakiegoś ostrego rocka w tle, gitarową solówkę czy ostre bębnienie. To jak autorka słowami oddaje dźwięki, ich brzmienie, natężenie, ekspresję! Bomba!

A poważnie, ta książka to również historia o nieprzepracowanych traumach, o depresji, która czai się w ludziach, o tym jak nawet ci, którzy z nią walczą, mogą poddać się w moment. Jak należy patrzeć, obserwować, wspierać. I mieć świadomość, że i tak może nie wystarczyć. Zatem trochę się przestraszyłam, ale też wzruszyłam.

„Kantata” to debiut Klaudii Zacharskiej i jestem pełna podziwu, jak udany. Książka podarowała mi dwa wieczory pełne emocji, zarówno z dobrą rozrywką, jak i mądrym przesłaniem. Chętnie sięgnę po jej następne powieści. A Wam polecam spotkanie z niezwykłą Kantatą i jej demonami.

Tytuł: „Kantata”

Autorka: Klaudia Zacharska

Wydawnictwo: Videograf

Moja ocena: 8/10

Data premiery: 23 marca 2021

Wydawnictwu Videograf bardzo dziękuję za przedpremierowy dreszcz emocji!

Leave a Reply

Your email address will not be published.

© 2021 Co Aśka przeczytała... | WordPress Theme: Annina Free by CrestaProject.
%d bloggers like this: