Close

Co Aśka przeczytała w 2021 roku?

Witajcie w Nowym 2022 Roku!

Na początek – przepraszam za ciszę i długą nieobecność! Leń i niechciej mnie opadli (i trzymali z całych sił) a praca zawodowa nadwerężała i do ulegania tym dwóm wcześniej wymienionym skłaniała. W efekcie mam solidną kolejkę nienapisanych recenzji (a fajne książki! Obiecuję, będę nadganiać) mnóstwo niezrobionych do nich zdjęć. No, ale kilka osób męczy i dręczy, że podsumowanie starego roku musi być. No to niech będzie. Może mi się ogólnie pisanie odblokuje i te recenzje też polecą…

Przeczytanych 82. Mało. A, nie, sprawdziłam, mniej więcej tyle co w zeszłym roku. Coś mi pewnie umknęło, w ogóle nie liczę tych, które zaczęłam i nie skończyłam… do niektórych wrócę i wtedy znajdą swoje miejsce, inne pójdą w niepamięć…

Jakiś czas temu dorosłam do tego, że nie kończę takich, które mi się nie podobają, nie wciągają, coś mi w nich przeszkadza. W efekcie mam na blogu książki, które mi się podobają. Szkoda czasu na kiepskie, szkoda czasu na nawet znakomite, ale „nie moje”. Te za głupie, za mądre, za nudne, albo z poczuciem humoru z innej bajki.

Bardzo dużo książek oceniłam na 10. Ale te oceny wystawiam na gorąco, zaraz po przeczytaniu, najpóźniej w momencie pisania recenzji, więc odzwierciedlają one moje emocje po przeczytaniu. Jeżeli komedia dostaje 10, to znaczy, że płakałam ze śmiechu. Jeżeli sensacja czy kryminał, to znaczy, że zagryzałam wargi i nie mogłam się oderwać. Jeżeli historyczna, to znaczy, że byłam w tej epoce, widziałam tamtych ludzi, przeniosłam się w czasie. I oczywiście jasne jest, że nie musicie się ze mną zgadzać w tych odczuciach i ocenach. Na tym polega urok książek i historii w nich opisanych… o to chodzi by o książkach rozmawiać.

Zapraszam zatem na subiektywne podsumowanie subiektywnych ocen.

Odkrycie: Jakub Ćwiek, jego „Panie czarowne” absolutnie mnie porwały, zerwały i wyrwały z butów – ja nie wiem, jak ja mogłam nie znać Ćwieka. Wstyd i obraza boska. Postanowienie na 2022 – uzupełnić te wstydliwe niedobory. „Drelich” już za mną – też znakomity!

Zaskoczenie: Paweł Płaczek „Warszawa da się zjeść” – dlaczego zaskoczenie? Bo ja nie umiem, nie lubię i nie gotuję. A to książka de facto kucharska. Tam są przepisy na rzeczy do jedzenia. Ale gotować nie będę (bo nadal nie wiem co to znaczy „ile zabierze”, albo ile to tajemnicza szczypta, umiem za to przypalić wodę) natomiast książka jest zachwycająca! Te historie, felietony warszawskie dopowiadające sens każdego z przepisów! O miejscach, o historii, o ludziach, o potrawach, które z takich czy innych przyczyn stały się dla Warszawy symboliczne. I piękno wydania! Zdjęcia, grafiki! Ach i och! Cymesik! Mniam!

Kryminał: przeczytałam 23, w tym 2 retro. Trzy z nich zasłużyły na moje 10.

Małgorzata Rogala „Nic o Tobie nie wiem” – siedzi w mojej głowie od początku roku, to kryminał czyli gatunek rozrywkowy, ale sens tej historii nie pozwala przestać o sobie myśleć. Ta książka powinna być lekturą obowiązkową dla młodzieży, rodziców, nauczycieli, wszystkich.

Krzysztof Bochus „Wachmistrz – Dogrywka” – przedstawiciel podgatunku retro, a dla mnie kryminalna historia idealna. Mroczna, niełatwa, zagadkowa, wciągająca, brudna i trudna. A przy tym z wyrazistymi bohaterami, ich motywami, a także szczegółowo przedstawionym tłem historycznym i emocjonującą akcją. I niepięknym, pięknym Gdańskiem.

I szczyt podium w tej kategorii: „Warszawianka. Od zmierzchu do świtu” kryminał, znów retro. Ale przy tym drobiazgowo oddana Warszawa końca XIX wieku, na salonach i w rynsztokach, krwawa zbrodnia, tajemnicza zagadka, zakazane uczucie, mnóstwo detali kryminalnych, mnóstwo uroku klimatycznych bali tamtej epoki. Absolutnie kocham cały cykl, a ten trzeci tom jest…. hmmmm wisienką na torcie…? Nie! Brylantem w diademie! Kocham bohaterów, tło, zdarzenia, sposób pisania Autorki! Mistrzostwo!

Kolejną szeroko u mnie reprezentowaną kategorią jest komedia, zwłaszcza kryminalna!

I tu królowa jest jedna! A nie! Dwie! Marta Kisiel i jej Tereska! Zarówno „Dywan z wkładką” jak i „Efekt pandy” spowodowały niekontrolowane wybuchy śmiechu, łzy na policzkach, ból brzucha i głupawkę ogólną. No kocham i uwielbiam. I już. Tu chyba rolę gra to jak Autorka wspaniale bawi się językiem i słowem. Kocham to!

W zestawie, dla którego łącznikiem jest historia, biografie, czy fakty (niezależnie od stopnia prawdziwości czy fabularyzacji), mam kilka cudów, które mnie zachwyciły.

Przegenialne i oszałamiające „Polki na Montparnassie” Sylwii Zientek. Historia polskich malarek, prekursorek malarstwa kobiecego, które miały tyle samozaparcia i odwagi aby wyemigrować do Paryża, tam uczyć się sztuki, żyć i pracować, ale i niestety często odchodzić w zapomnieniu… A Autorka je dla nas z podziwu godnym nakładem pracy odnalazła, odkopała i opisała! Nie mieliśmy tylko Matejki, Wyspiańskiego czy Wyczółkowskiego! Mieliśmy wspaniałe Bilińską, Boznańską, Łempicką, Muter, Pająkównę czy cudowną Reno! Genialnie malujące odważne kobiety!

Ta książka łata czarną dziurę w polskiej historii sztuki!

Dwie następne, które mnie niezwykle poruszyły, to książki spod pióra Magdy Knedler. „Nikt Ci nie uwierzy” Bolesna do szpiku kości historia dwóch dziewczynek, które miały nieszczęście… być po prostu dziewczynkami, a którym wsparcia nie udzieliły kobiety. Nie umiały, nie chciały? Okrutna, przejmująca, a niestety prawdziwa opowieść. Druga pozycja tej Autorki to „Narzeczone Chopina” pokazujące jak bardzo za wielkimi mężczyznami stały mądre kobiety. Różniące się od siebie, z różnych rodzin, środowisk i na innym etapie życia. Wspierały, kochały, wielbiły, po prostu były. Zawsze przedkładały jego nade siebie. Wspaniała książka o niezwykłych kobietach.

I perła w tej historycznej koronie. Najbardziej fabularna, ale i najbardziej we mnie siedząca. „Brulion” Malwiny Ferenz. Ta historia, sposób jej opowiedzenia, tło, emocje, postaci. Warstwy Wrocławia i ludzi, którym przyszło w nim żyć w paskudnych latach 30-tych XX wieku. Brak mi słów aby kolejny raz piać z zachwytu nad tą książką. Po prostu nie można jej nie przeczytać!

W ogólnej i dość pojemnej kategorii sensacja, thriller, przygoda, zagadka z historią w tle, zabytkami bądź tajemnicami mam na czele stawki dwóch autorów, którzy od lat w niej przodują w moich podsumowaniach, Krzysztof Bochus z cyklem o Adamie Bergu i Maciej Siembieda z cyklem z Jakubem Kanią (ale i z „Gambitem spoza tego cyklu).
I tradycyjnie najnowsza książka tego drugiego Autora jest dla mnie książką roku.

Pisałam o tym zresztą w recenzji. Wiedziałam to 7 kwietnia 2021.

„Kukły” Macieja Siembiedy mają w sobie to wszystko czego oczekuję od książki.

To fascynująca historia, oparta na faktach, na zdarzeniach, niełatwych do wyśledzenia, ale przez Autora zbadanych i udokumentowanych. To ponownie ubrane w słowa i zdania kolejnej historii słynne „Życie pisze scenariusze, na jakie nie wpadliby najlepsi twórcy fikcji.” (Cytat z Wandy Kuryło, bohaterki „Gambitu” Autora). To zmienne plany czasowe, pięknie łączące się wokół zagadki. To precyzja i plastyczność opisów miejsc. Gdy po przeczytaniu „Kukieł” trafiłam do Węsiorów na Kaszubach, idąc lasem miałam wrażenie, że już tam byłam, że to widziałam – a tylko czytałam książkę!

To wspaniale nakreśleni bohaterowie, i ci pierwszoplanowi, i ci w tle, przemykający, uwiarygadniający i nieodzowni w tej historii. Jednych kochasz (no bo jak nie kochać Jakuba Kani?), innych nie znosisz, kolejnych podziwiasz i szanujesz. Ci wszyscy ludzie mają wyraziste charaktery, buzujące emocje i nie dają się zapomnieć!. To przepiękny język, który zachwyca swoją zmiennością. Inaczej mówią Niemcy w latach trzydziestych, inaczej Kaszubi, inaczej cwaniaczki na sopockim „Monciaku” w latach dziewięćdziesiątych. Wszystko okraszone cieniem ironii, subtelnym dowcipem. Tajemnicza historia, klątwa czarownicy, powódź stulecia, przygoda, zagadka, odrobina romansu, i do tego zaskakujące, niemożliwe do przewidzenia rozwiązanie. Nr 1! Absolutnie!

W tym roku pan Maciej zapowiada dwie książki. Jak ja wybiorę, która lepsza?

I to by było na tyle w podsumowaniu 2021.

Zgadzacie się ze mną choć w niektórych wyborach i ocenach?

Leave a Reply

Your email address will not be published.

© 2022 Co Aśka przeczytała... | WordPress Theme: Annina Free by CrestaProject.