Close

„Dziesięć dni” – Mel Sherratt

Książki rozrywkowe mają za zadanie przynieść czytelnikowi oderwanie od jego świata. Czasem potrzebujemy romansu, innym razem komedii, kiedy indziej wciąga nas mroczny thriller. Ja lubię gdy książka obok walorów rozrywkowych niesie w treści jeszcze coś. Odwołania do historii, rzeczywiste miejsca, zdarzenia, postaci. Albo problem, który potem nieco mnie uwiera, zmusza do myślenia.

Taką uwierającą myśl zostawiła we mnie lektura książki „Dziesięć dni” Mel Sherratt. To szesnasta powieść Autorki, ale pierwsza wydana w Polsce. Pierwsza też, do napisania której przygotowywała się długo. Poprzednie były raczej kryminałami, powieściami policyjnymi, detektywistycznymi, a „Dziesięć dni” to przejmujący thriller psychologiczny, który zmusza do przemyśleń, zastanowienia.

Eva jest reporterką lokalnej gazety w Stoke-on-Trent, mieście w środkowej Anglii. Jest zaangażowaną dziennikarką, ale zawsze stara się dotrzeć do prawdy nie krzywdząc nikogo. Przedstawianie obiektywnego punktu widzenia bohaterów to jej znak rozpoznawczy. Aktualnie pracuje nad cyklem reportaży przedstawiających postaci i rodziny kobiet, które stały się ofiarami tajemniczych i niewyjaśnionych uprowadzeń w Stoke. Porywacz więził je i po dziesięciu dniach wypuszczał. Faszerowane narkotykami pamiętają niewiele, obskurną piwnicę, brudny dres, głodowe porcje jedzenia, ślady pobicia i nic więcej, policja zatem nie może trafić na właściwy trop. Trzy kobiety odnalazły się po dziesięciu dniach, czwarta nadal nie.

W pewnym momencie oszołomiona Eva odzyskuje przytomność w brudnej piwnicy i cudzym dresie. Czy jest piątą ofiarą porwania?

Wraz z kolejnymi rozdziałami odsłaniają się przed czytelnikiem urywki historii, która doprowadziła zarówno poprzedniczki, jak i Evę do tego dziwnego więzienia…

Kto i dlaczego porywa i więzi kobiety, które wzajemnie się nie znały i nic ich nie łączy? Co chce osiągnąć tajemniczy porywacz?

Skąd w człowieku bierze się zło? Czy zbrodnicze skłonności to wynik traumatycznych przejść, czy jednak wrodzonych predyspozycji? Jakie zdarzenia wypieramy z pamięci, a jakie trwale przechowujemy?

Zemsta najlepiej smakuje na zimno… czasem jednak mściciele obierają na obiekty swojej zemsty osoby zupełnie nie związane z przyczynami swoich traum, budują swój skrzywiony obraz zdarzeń, przez lata konstruują plan. W ciszy i nie zwracając na siebie uwagi.

Czy przemoc zawsze rodzi przemoc? Czy państwowy system ochrony i wsparcia jest w stanie otaczać odpowiednią opieką ofiary? A jeśli nie? Jakie konsekwencje mogą mieć nieporozumienia i niedopatrzenia mimo dobrej woli i chęci niesienia pomocy? Jak poznać, że pomoc nie trafia, że schemat nie pasuje? A może są przypadki, w których nic nie pomoże?

Te wszystkie myśli kotłują się w mojej głowie po lekturze „ Dziesięciu dni”.

Autorka niezwykle udanie opisuje odczucia uwięzionej Evy, to szaleństwo, w które człowiek popada, gdy pozostawiony sam sobie traci rachubę czasu, doświadcza przemożnego głodu i wstrętu do siebie. Oszołomienie narkotykami, świadomość własnego upodlenia i bezbrzeżnej władzy porywacza. Tęsknota za normalnością, nadzieja na jej powrót, i jednoczesny przemożny strach, że cała sytuacja może mieć tylko tragiczny finał.

Znakomity thriller w którym czytelnik gubi się między lękiem, wściekłością i litością, często dając się nabierać na fałszywy obraz przedstawiany przez zdolnego manipulatora. I potem myśli, dlaczego takie coś się mogło wydarzyć?

Polecam!

Wciąga i nie pozwala na odłożenie.

Już możecie ją czytać w Legimi: https://www.legimi.pl/ebook-dziesiec-dni-mel-sherratt,b861060.html

Tytuł: Dziesięć dni

Autor: Mel Sherratt

Wydawnictwo: Labreto

Moja ocena: 9/10

Leave a Reply

Your email address will not be published.

© 2022 Co Aśka przeczytała... | WordPress Theme: Annina Free by CrestaProject.