Close

„Gorzej urodzona” – Mirosława Kareta

Miałam szczęście do kolejnej fascynującej lektury. „Gorzej urodzona” Mirosławy Karety przeniosła mnie w inny świat. Świat przełomu wieków na podkrakowskiej wsi. A potem do krakowskiego domu.

Ani wieś sielska anielska, ani dom wspaniały. Ale całość wciągająca, znakomicie napisana i naprawdę „nieodkładalna”!

Historię Józi, nieślubnej chłopskiej córki, która zbiegiem szczęść i nieszczęść, najpierw miała szansę chodzić do szkoły, potem nieco opatrzeć się na „pańskie” życie, a potem trafić jako podkuchenna do nienajgorszego domu i tam dalej się uczyć pracy i życia, opowiada nam jej młodsza krewna, mieszkająca u swej cioci, bohaterki tej historii w trakcie pierwszej wojny światowej.

Opowiada o Józi, ale bardzo szczegółowo przy tej okazji przedstawia nam życie w małych wioskach. Życie, pracę, zależności, brak możliwości i perspektyw, zamknięcie w małej wspólnocie mimo braku akceptacji i przychylności. Biedę na codzień, głód na przednówku.

Ale i dziewiętnastowieczny podkrakowski styk wsi i chłopstwa z artystami z miasta. Znamy to z malarstwa czy literatury, ale nie wiemy, jak to wyglądało w rzeczywistości. Zwłaszcza z punktu widzenia chłopów. Jakie było to zderzenie wyobrażeń i faktów. Sielskość wsi czy jej brak. Zamożność, bieda i prawdziwa nędza. Czy malarze i pisarze to widzieli, czy tylko koloryt i folklor?

A potem życie służby w miejskim domu. Jak państwo „nie widzieli” swojej służby i jak służba postrzegała państwa. Jak „lepsi” wykorzystywali, traktowali, wyrzucali jak niepotrzebny przedmiot.

Niezwykle wciągająca historia, pełna emocji, wydarzeń, postaci historycznych w drugim planie. Zmiana zachodząca w Józi, jej rozwój i rozdarcie, a potem doznawane krzywdy, ale i niezniszczalne wewnętrzne dobro.

A wszystko to ilustrowane cytatami z poradników dla służby, czy książkowych lub gazetowych opisów chłopstwa, wywołującymi ognisty zgrzyt zębów i niesamowitą wściekłość. Koszmarny sposób traktowania ludzi z uzasadnieniami, że im gorzej… tym dla nich lepiej. Głęboko zakorzenione i starannie podtrzymywane przez „naukowe” rozprawki poczucie niższości chłopstwa. Nie lepsze służby domowej w mieście. A na samym dnie w każdej z tych grup znajdują się kobiety. Bez praw do decydowania o sobie, bez praw dochodzenia sprawiedliwości. Za to harujące od świtu do nocy, czy to w polu, czy w domu, gotujące, sprzątające, piorące, dbające o dzieci czy krewnych, zapewniające byt i nieustająco źle traktowane, bite i gwałcone przez męża lub pana. Ponoszące konsekwencje gwałtu czy molestowania. Nigdy nie dopuszczane do głosu, nigdy nie opowiadające swoich historii.

Cytaty w formie dosłownej, wplecione wiele gwary z dziewiętnastowiecznej wsi, jak i miejskiej z ówczesnego Krakowa, wszystko to ubarwia, ale i nadaje realizmu treści. I znakomicie buduje klimat.

Ta książka wymagała niewiarygodnej pracy od autorki, źródła i bibliografia są przebogate, a przy tym nawet w naszych czasach, nie zawsze łatwo dostępne. Ogromny szacunek za to wydobycie niedocenianej pracy i tragicznego losu ówczesnych kobiet na światło dzienne.

Ale mimo tej dużej ilości wplecionej ówczesnej „wiedzy”, losy Józi po prostu wciągają czytelnika, jej emocje się odczuwa. Grają tu strach, złość, bezradność, rozczarowanie. Zmiana postrzegania miejsca, z którego się wyszło, ale i dramatyczna świadomość, że to jedyne miejsce, do którego można wrócić.

Skończyłam i już natychmiast chcę drugi tom! Chcę poznać dalsze losy Józi! I bolesną tajemnicę rodzinną łączącą ją z narratorką.

A Wam gorąco polecam tę wspaniałą książkę! Czytajcie „Gorzej urodzoną”! I będziemy razem czekać na kontynuację sagi „Wydziedziczone”!

Tytuł: Gorzej urodzona

Cykl: Wydziedziczone

Autorka: Mirosława Kareta

Wydawnictwo: Mando

Moja ocena: 10/10

Wydawnictwu MANDO bardzo dziękuję za egzemplarz do recenzji! Oby dalszy ciąg nie kazał na siebie długo czekać!

Leave a Reply

Your email address will not be published.

© 2021 Co Aśka przeczytała... | WordPress Theme: Annina Free by CrestaProject.