
Przeczytałam „Hipnozę” i muszę się z Wami podzielić natłokiem myśli po jej lekturze. Jak zwykle Krzysztof Bochus genialnie odmalował historyczny Gdańsk. Tym razem cofnął się aż do czasów napoleońskich. Mroczne, tajemnicze miasto, pełne sprzeczności i ludzi różnych narodowości i środowisk. Wspominające swą hanzeatycką świetność, a pogrążone w swoistym niedostatku przez aneksję i obciążenia podatkowe pruskiego króla. Napoleon widziany przez jednych jako największy wróg, a przez innych oczekiwany wyzwoliciel, a także przez niektórych, jako wielka niewiadoma. Jego legendarne służby specjalne potrafiące wiele, a czasem nawet nazbyt wiele.
Skomplikowana intryga kryminalna wodząca za nos francuskiego inspektora policji i jego polskiego przymusowego pomocnika, wskazująca na pruskich buntowników, lożę masońską, przemytników i wewnętrzny sabotaż.
Wszystko to jest tradycyjnie u autora wciągające i emocjonująco opisane.

Ale.
Przywykłam do najwyższej jakości oferowanej przez autora, a tu trafiłam zaraz na początku na pewne błędy, które miały prawo wymsknąć się autorowi, umknąć redakcji
ale…
druga rzecz to (przy całkowitym moim zrozumieniu prawa autora do tworzenia fikcji oraz fabularyzowania historii), umieszczanie w powieści postaci rzeczywistej i zmiana jej losów w stosunku do prawdziwych, mi się nie podoba. Wystarczyłoby zmienić nazwisko na fikcyjne.
To tyle z ciemnych stron mojej opinii. Musiałam to zaznaczyć.

A reszta jest taka, jak na początku napisałam. Wciągająca i klimatyczna. To taki Gdańsk, który chciałoby się zobaczyć, i jednocześnie taki, którego nie chcielibyśmy widzieć.
Fascynujące wątki z historii medycyny i nauki. Lekarz z powołania, naukowiec z fascynacji, policjant uczciwy ponad miarę. Niezwykle ciekawa Twierdza Wisłoujście, (która po niedawnej renowacji jest udostępniona do zwiedzania – byłam, polecam!), Gdańsk miejski i portowy, z kamienicami i karczmami. No cuda! Cuda!
Główny bohater, o niezwykłym imieniu Hamilkar i niespecjalnie polskim nazwisku Sterling, wielokrotnie podkreśla, że jest Polakiem. Budzi sympatię swoją polskością, lojalnością i miłością do ojca, a także pędem do wiedzy, nauki i badań.
Drugi budzący, dopiero z czasem, sympatię bohater, to francuski policjant, inspektor Victor. Zyskuje na uroku wraz z rozwojem sprawy, jest uczciwy i zaangażowany.
W sumie chętnie spotkałabym tę parę ponownie. Może autor wykoncypuje dla czytelników kolejną mroczną retro zagadkę w napoleońskim Gdańsku?
Bardzo bym sobie tego życzyła!
A na razie polecam „Hipnozę”!
Tytuł: Hipnoza
Autor: Krzysztof Bochus
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Moja ocena: 8/10
