Close

„Katharsis” – Maciej Siembieda

Maciej Siembieda po raz kolejny połączył prawdę i fikcję w taki sposób, że uwierzyłam we wszystko. I na dodatek jeszcze to zobaczyłam. Byłam w kopalni uranu w Kletnie. Zmarzłam w greckich górach, przebywałam w tajnym szpitalu na Wolinie, przedzierałam się przez las między Sulminem a Otominem. I zgrzytałam zębami słuchając egipskich nazistów.

Bo jedno, to stworzyć fikcyjna historię opierając ją na wiarygodnych i sprawdzonych faktach, umieszczając akcję w lokalizacjach, które można zobaczyć, wplatając w tło ludzi, którzy istnieli. A drugie, to opisać tak, że czytelnik czuje, że jest każdym z bohaterów, że wszystko za pomocą liter wkrada się do głowy i dzieje się tu i teraz.

„Katharsis” to sensacyjna wielowątkowa saga o greckim partyzancie, który staje się polskim obywatelem, a potem zapomnianym skazańcem. Saga o gdyńskich przemytnikach, rozwoju i upadku ich biznesu. I o tym co nieoczekiwanie łączy Kostasa i Sacharynę. O tym, że ten pierwszy chce po prostu być przyzwoitym człowiekiem, a ten drugi nad „być” przedkłada „mieć”. O ludziach, których spotkali na swojej drodze, o miejscach, które splotły ich losy i miały na nie wpływ na przestrzeni ponad sześćdziesięciu lat.

W tle wędrówek Greka i Polaka, młyny Wielkiej Historii mielą losy świata, nie zwracając uwagi na losy jednostek. Z ogromnym prawdopodobieństwem jakiś Kostas uczył się pirotechniki od brytyjskiego agenta w greckich górach, aby po latach kryć się za skałami przed jego wzrokiem. A jakiś Zygmunt w pomysłowy sposób przemycał towary przez graniczne lasy między Gdynią i Wolnym Miastem Gdańsk, a potem z powodzeniem uprawiał ten proceder na greckim wybrzeżu. Syn Kostasa został polskim bokserem i milicjantem, a wychowanek Zygmunta nieoczekiwanie szkolił się w szeregach egipskich tajnych służb.

Dlaczego łączy ich kopalnia uranu?

Świat wykreowany przez Autora zawsze mnie całkowicie pochłania, ale jednocześnie zawsze zmusza do przeglądania źródeł, oglądania zdjęć w necie, doczytywania dokumentów i biografii pierwowzorów postaci, o chęci udania się we wszystkie opisane miejsca nie wspominając. I za te dodatkowe lekcje historii, geografii i przyzwoitości bardzo dziękuję.

A przy tym za to, że ta historia nie jest ujęta w sztywne i nudne ramy, a postaci nawet gdy zasługują na pomniki, nie są z brązu. Czują, żyją, popełniają błędy, wybierają dobrze lub źle. Są prawdziwe, są żywe. Maciej Siembieda malując ten świat ubarwia go znakomitym językiem, dowcipnymi scenkami i powiewem ironii wplecionym w powagę zdarzeń. Niezrównana lekkość pióra i fascynująca zabawa językiem pozwalają zachwycić się i opowieścią, i tym jak jest opowiedziana.

Najnowsza książka mojego ulubionego Autora już za mną.

Najlepsza książka Macieja Siembiedy już za mną.

Najlepsza książka tego roku już za mną.

Zazdroszczę Wam, że dopiero będziecie ją poznawać.

Dziękuję Wydawnictwu Agora za egzemplarz konkursowy udostępniony do recenzji.

Tytuł: Katharsis

Autor: Maciej Siembieda

Wydawnictwo: Agora

Moja ocena: 100/10

Leave a Reply

Your email address will not be published.

© 2022 Co Aśka przeczytała... | WordPress Theme: Annina Free by CrestaProject.