
Prokurator, który porzucił kiedyś stan duchowny aby poświęcić się prawu, zdaje się dostojnikom kościoła być odpowiednią osobą do rozwiązania sprawy, w której coś będzie trzeba zamieść pod kościelny dywan. Zniknął proboszcz małej wiejskiej parafii. W tej samej wiosce w pożarze zdewastowanego drewnianego domu życie straciła stara i chora kobieta. Co może łączyć te sprawy i dlaczego kuria stara się wtrącać w ich rozwikłanie?
Misternie skonstruowana przemyślana sprawa. Mała społeczność, w której wszyscy wiedzą, nikt nic nie powie, a ksiądz jest nietykalny. Chora relacja, chore uzależnienie, wieloletni dramat. Bezsilność prawa i ludzkie okrucieństwo. I chciwość.
Świetny główny bohater, prokurator Michał Stróż. Dociekliwy, inteligentny, wytrwale dążący do prawdy, wsparcia ofiar i ukarania winnych. Przy tym po prostu sympatyczny człowiek.
I nietypowo jak na polskie kryminały pokazany proces śledczy, prowadzony właśnie przez prokuratora. Policja wykonuje czynności na jego zlecenie, on też aktywnie w nich uczestniczy. Podobno tak to powinno wyglądać, tyle że rzadko się zdarza w praktyce. Zbyt wiele zbrodni, zbyt mało prokuratorów Stróży.
Bardzo mi się podobało, „Nieboskłon” i „Negatyw” już na czytniku. Panie prokuratorze już do pana pędzę!
Tytuł: „Pomroki”
Cykl: Prokurator Michał Stróż
Autor: Mariusz Kanios
Wydawnictwo: Piąte Marzenie
Moja ocena: 9/10
PS. Wrzućcie w wyszukiwarkę nazwisko Anny (Barbary) Ubryk, cóż to za koszmarna historia. Ciekawa jestem czy autor wykorzystał ją tu przypadkiem, czy w ten sposób chciał zwrócić uwagę na jej los.
