
Dziwna sprawa zabójstwa młodego chłopaka, o które jest oskarżony jego przyjaciel i współlokator, trafia w ręce Tomka Winklera dwojako. Z jednej strony, ma być pierwszą, w którą zostanie oficjalnie włączony po powrocie do pracy do policji, z drugiej, oskarżonego bardzo dobrze zna jego partnerka i bez mała ręczy za jego niewinność.
Powrót Tomka do policji to niejedyny jego powrót. Wraca relacja z dawnym partnerem i zaskakująco współpraca układa się coraz lepiej. Nieoczekiwanie w wątkach sprawy pojawia się też tajemniczy wróg z nieodległej przeszłości, z którym łączą się mocno nieprzyjemne wspomnienia.
Zagłębienie się w relacje młodych ludzi, ich sposób życia, rozrywki i metody zarabiania na życie prowadzi Tomka do innej tajemniczej śmierci, w inny region kraju, w odmęty sprawy, o której wszyscy wolelibyśmy nie wiedzieć. Czy istnieje w Polsce miasto, w którym korupcja jest po prostu regułą funkcjonowania, gdzie wójt z panem i plebanem ochoczo maskują niewygodne prawdy, w imię władzy i pieniędzy? Miejmy nadzieję, że nie.
Tym razem w historii śledztwa Tomka odnajdujemy odwołania do naszej rzeczywistości tak silne, że potem trudno wytłumaczyć sobie, że reszta to fikcja. A jeśli nie?

No i cóż, a na koniec spociły mi się oczy. Tak, nad kryminałem. Bo najpierw uwierzyłam, jak Tomasz, a potem taki finał, że ech!
Akcja w tym tomie toczyła się niewyobrażalnie szybko, dwa wieczory i było po wszystkim, ale zakończenie spowodowało, że ciężko mi było zebrać się do tych kilku zdań. Ja wiem, że fikcja, że napięcie, że w kryminale można. Ale trząchnęło. Bardzo.
Polecam „Śmierć drugą”. Rasowy kryminał, z sensacyjnym podkręceniem, bardzo inny od makabrycznego, ale hermetycznego „Szwedzkiego kryminału”, co tylko znakomicie świadczy o pomysłowości autorów.
No i kocham Romcię, Iwę, Kropkę i Zgagę! Ironiczny dowcip, bliski mojemu odbiór świata. Czytajcie Winklera! Warto!
Tytuł: Śmierć druga
Cykl: Tomek Winkler
Autorzy: Beata i Eugeniusz Dębscy
Wydawnictwo: Agora
Moja ocena: 8/10
PS. Ja wracam do „Ostatniego krzyku mody”, żeby uraczyć Was recenzją przed datą premiery.
PS2. Kombinuję jak tu skłonić domowego szefa kuchni do produkcji indonezyjskiego ragoût à brun.
PS3. Nie wiem jak oni (autorzy) to robią, ale nie palę od ponad dwudziestu lat, papierosowy dym mi przeszkadza, ale gdy Tomek, Iwa i Roma palą to to jest, ach, och, przyjemność! Drugie to koniak, nie lubię i nie pijam. Ale gdy Roma po niego sięga, mam ochotę pędzić do szafki z alkoholem… Czuję się mocno sprowadzana na złą drogę🤣🤣🤣
