
Ależ to była wspaniała lektura!
Dała mi moc emocji, ale przede wszystkim ogromne pokłady nieznanej mi zupełnie historii i wiedzy. I chęć do jej pogłębiania.
„Wyspa kobiet morza” Lisy See przedstawia Haenyeo – nurkujące kobiety z wyspy Czedżu (Jeju) w Korei Południowej. W fascynujący sfabularyzowany sposób opisuje to społeczne i kulturowe zjawisko. A trudną i tragiczną historię wyspy i jej mieszkańców, pokazuje wraz z emocjami wspólnymi dla wszystkich ludzi.
Kobiety morza – haenyeo z Jeju – to jednocześnie zawód, społeczny sposób funkcjonowania, kultura i historia właściwa dla tej niewielkiej oceanicznej wyspy. Ginący i wymierający, zapewne ma szanse przetrwać tylko jako przedstawiany w muzeum (na wyspie takie jest), może też jako forma żywego skansenu. Ale prawdziwe haenyeo wymierają. A nowe pokolenia nie są zachęcane do wybierania tego zawodu jako drogi na przyszłość.
Ta książka jest zapisem życia jednej z haenyeo, sklejonym przez autorkę z opowieści i wspomnień ich i ich rodzin. Pokazuje ten niezwykły świat, niespotykane predyspozycje i umiejętności kobiet, wyjątkową matrocentryczną kulturę, ale i historię wyspy i Korei w ogóle. Okupacje, wojny, konflikty i powstania. Zmiany społeczne i indywidualne, te stricte ludzkie, ale i te zmieniające klimat i przyrodę.
A na tym tle rysują się uniwersalne dla wszystkich kultur, społeczeństw i ludzi wartości. Przyjaźń, miłość, akceptacja i wybaczenie. Oraz równie uniwersalne ich przeciwieństwa, gniew, złość, nienawiść i nieprzejednanie.
Gorąco polecam!
Tytuł: Wyspa kobiet morza
Autorka: Lisa See
Tłumaczka: Joanna Hryniewska
Wydawnictwo: Filia
Moja ocena: 9/10
