Close

„Drzewko szczęścia” – Magdalena Witkiewicz

Gdzie jest ciepło i miło mimo, że zima, śnieg i zawierucha? Ano tam, gdzie swoje historie układa Lady Magdalena Witkiewicz.

W niewielkiej wiosce, nieopodal Warszawy mieszka sobie Kornelia Trzpiot. Energiczna starsza pani, seniorka rozbudowanej rodziny. Córki, zięciowie, wnuki, prawnuki, misz-masz. I zdaniem Kornelii w rodzinie coś zaczyna się psuć. Więzi zanikają. A ludzie się nie lubią.

Spotykają się tylko u niej, raz do roku, na święta i coraz mniej ich łączy.

Zatem postanawia zorganizować rodzinie wspólną zabawę. Mają znaleźć dla niej herb. Przeszukać wstecz dane genealogiczne, sprawdzić przodków, może gdzieś będzie jakiś arystokrata, albo chociaż zubożały szlachcic. I mają na to rok. Kornelia stanowczo żąda, aby rodzina w następną Wigilię przedstawiła jej herb.

Z powątpiewaniem, dla świętego spokoju i raczej niewielkim zapałem, córki, zięciowie, wnuki i prawnuki zabierają się (albo i nie) do poszukiwań. Bo babcia powiedziała, że bez herbu nie umrze!

Rodzina zróżnicowana, zatem mamy przekrój społeczeństwa, wraz z jego przywarami i charakterystycznymi cechami. Zapracowanych biznesrodziców, nieco znudzonych sobą (albo niekoniecznie) małżonków z wieloletnim stażem, babcię, ciocię, lowelasa, zbuntowaną nastolatkę, informatyka zamkniętego na swoim strychu. Oraz księdza proboszcza, dwie nauczycielki (lubianą i wręcz przeciwnie) i smutnego dzieciaka.

Oraz pewnego Szkota, w Szkocji.

Ach! I cudowną krowę Felicję!

I cały rok rozmaitych wydarzeń.

Teoretycznie skupionych na poszukiwaniu herbowego przodka babci Kornelii. A w praktyce… jak to u Magdaleny Witkiewicz jest czasem śmiesznie, a czasem wzruszająco. Czasem problem bohaterów wydaje się błahy, innym razem przerysowany, a czasem jest dokładnie taki jak Twój. Bohaterowie niektórzy są dziwni, a inni całkiem jak dziadek Bolek!

Autorka ma niebywałą zdolność wplatania w dialogi tekstów, które są obecne w naszym życiu, słyszymy je codziennie. Uwiarygodniają bohaterów i zdarzenia, jednocześnie nadając dialogom lekkości, ironii czy dowcipu.

A dodatkowo dostajemy pewną porcję informacji jak szukać swoich korzeni, jak ciekawa jest genealogia, ale i jak mogą oszukiwać te najłatwiej dostępne dane. No i ile dobrego dla ludzi płynie z bowiterapii (terapia z wykorzystaniem rogatych zwierząt domowych (kozy, owce, bydło) i innych z rodziny wołowatych😃).

Czyli tradycyjnie – łezka się w oku kręci – raz ze wzruszenia, raz ze śmiechu! A przy tym mamy tu ważne przesłanie, w lekkiej formie: człowieku, rozejrzyj się, może ktoś blisko Ciebie potrzebuje wsparcia, pomocy, ciepła, zrozumienia, dobrego słowa?

A w Wigilię naszykujcie talerz dla niespodziewanego gościa! Może Was też odwiedzi!

Dobro wraca!

Świąteczna historia specjalistki od szczęśliwych zakończeń bawi i ogrzewa serducha. Serdecznie polecam!

Dla siebie, na wkręcenie w ten klimat, albo na podchoinkowy prezent! Do czytania razem w święta.

Tytuł: Drzewko szczęścia

Autorka: Magdalena Witkiewicz

Wydawnictwo: Filia

Moja ocena: 9/10

Leave a Reply

Your email address will not be published.

© 2021 Co Aśka przeczytała... | WordPress Theme: Annina Free by CrestaProject.