Radca Christian Abell po przeniesieniu z Marienwerder, pracuje obecnie w Kripo w Gdańsku. Wspierany przez niezawodnego wachmistrza Kukulkę, rozpoczyna śledztwo w sprawie samobójstwa bogatego żydowskiego kolekcjonera sztuki, które budzi niewielkie, ale jednak, wątpliwości.
Samobójca zostawił list, strzelił sobie w usta we własnym domu zamkniętym od wewnątrz. Gdyby nie dociekliwość i drobiazgowość Adella, sprawa zostałaby zamknięta natychmiast.
Ale Christian tropi. Śledzi. Poszukuje powiązań. Motywów. Niezgodności.
Przepięknie i z uczuciem opisany jest tu Gdańsk, mimo zaśmiecenia faszystowskimi flagami i plakatami. Klimatyczny jest stary Sopot, parkowy, zdrojowy, kurortowy, bogaty i dekadencki. I fantastyczna jest Gdynia, nowa, jasna, o szerokich ulicach i nowoczesna, pełna nadziei na przyszłość.
Kolejnymi bohaterami, tego kryminału przecież, są dzieła sztuki. Niesłychana kolekcja obrazów mistrzów, których nazwiska znają nawet absolutni laicy. Z przyjemnością wyszukiwałam w necie te obrazy, przyglądałam się im, szukałam kluczy do tajemnicy razem z radcą Abellem.
Piękny wątek zakochanego Christiana dodaje całej historii dodatkowego uroku. I mimo takiego a nie innego przebiegu, budzi nadzieję na happy end. Zasługuje Christian na spełnienie zawodowe, ale i na szczęście prywatne.
A wachmistrz Kukulka jest moim ulubieńcem! Co za gość!
Cała tajemnica kolekcji, jej klucz kabalistyczny i zbudowana historia jej właściciela, jest wykreowana tak wiarygodnie, zwłaszcza po przeczytaniu epilogu, że czytelnik ma wrażenie, że to nie fikcja, wyobraźnia autora, tylko, że czyta sfabularyzowaną historię. Świetne!
I choć początkowo miałam wrażenie, że Krzyżacy z „Czarnego Manuskryptu” pobili kabalistyczne tajemnice, to jednak nie. Wciągnęło mnie po uszy! Po prostu z tomu na tom lepiej. Pędzę do „Szkarłatnej głębi”.
Tytuł: Martwy błękit
Autor: Krzysztof Bochus
Wydawnictwo: Muza
Moja ocena: 9/10