
Trochę się opierałam, trochę odwlekałam. Bo niby od dawna książek autorki wszędzie pełno, ale nie ukrywam, dopiero zapowiedź filmu z Amandą Seyfried skłoniła mnie do tego, że wreszcie sięgnęłam. I połknęłam w jeden dzień.
Sam początek nieco mnie odstręczał i myślałam, że zaraz rzucę w kąt. Potem zaczęłam być ciekawa, o co chodzi i kto ma tu problem.
Millie Calloway, dziewczyna z trudną przeszłością, bardzo potrzebuje stałej i dobrze płatnej pracy. Podejmuje więc taką, która wydaje jej się aż za dobra. Zostaje pomocą domową w pięknej, bardzo bogatej rezydencji. Co może być tu nie tak? Może chwilami zbyt wymagająca pani domu, może czasem zbyt dziwna dziewięcioletnia córeczka, ale rekompensuje to miły mąż i ojciec, i skryty lecz życzliwy ogrodnik. Sytuacja rozwija się zaskakująco, ale w sumie wszystko układa się coraz lepiej. Millie widzi przed sobą normalną przyszłość.
A potem już było nieodkładalnie. Dość często „Pomoc domowa” przypominała mi, że od dawna chcę wrócić do filmu „Sypiając z wrogiem” bo nie da się ukryć, jest tu pewien zbliżony motyw. Ale o ile więcej się dzieje. I jak bardzo czytelnik nie spodziewa się kolejnych plot twistów.
Przesada i przerysowanie to pierwsze co nasuwa się na usta w podsumowaniu. Jest bardzo amerykańsko, czasem przesadnie pięknie, czasem zbyt dziwnie, czasem przerażająco. I zakończenie!
Ale naprawdę wciąga, a przecież nikt nie spodziewa się tu realizmu.
Pierwsza książka 2026 jest typowo rozrywkowa i jako taka bardzo mi przypadła do gustu!
Sięgam po kolejną tej autorki – choć zapewne główny element zaskoczenia już się nie wydarzy. Ale mam nadzieję na kolejną dobrą zabawę.
No i czekam, aż film trafi na streamingi.
Tytuł: Pomoc domowa
Autorka Freida McFadden
Tłumaczka: Elżbieta Pawlik
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Moja ocena: 7/10
