Close

„Miłość i inne klątwy” – Małgorzata Starosta

Bardzo czekałam na powrót do Siedliska (recenzja „Szczęśliwy los”), na ten niezwykły klimat, urok i czar małej wioski nad jeziorem, ukrytej w podlaskich lasach. Z nutką mroku i pysznym żarciem.

A i zwłokami, bo to kryminał!

Cztery świeżo osiadłe babiborzanki (a przedtem łodzianki) Alicja, Basia, Julka i Lilka, jeszcze nie ochłonęły po emocjach związanych z nabywaniem obiektu swoich marzeń, czyli siedliska z przeznaczeniem na pensjonat, gdy wydarzenia znowu zaczynają szaleć wokół.

Niespodziewanie w wiosce pojawia się nielubiana kuzynka Alicji, wścibska i bezczelna Ola. Jako dziennikarka postanowiła napisać artykuł o ludowym folklorze i mało znanych powszechnie metodach świętowania.

A że na Podlasiu mieszkańcy hucznie świętują Dziady po starosłowiańsku, gdy pop z księdzem w zaciszu plebanii zajadają razem kolację, to trafiła przednio.

Ludowe tradycje nie kłócą się tu z wiarą, a przedstawiciele dwóch religii zgodnie unikają wszelkich zadrażnień.

Kluczowego wieczora, na rozstajnych drogach, pod świętą rosochatą wierzbą wspólna wieczerza mieszkańców Babiboru przemienia się w lokalną awanturkę, a towarzystwo nagle rozgania huraganowy wiatr, tylko babcia sołtysa widzi upiora… i słyszy co on mówi…

A ksiądz i pop razem pędzący z odsieczą swoim owieczkom, natykają się na łące na zwłoki…

A czyje? Kto zabił? Kto się przyznał?

I dlaczego śledztwo odbywa się w Siedlisku, a nie w prokuraturze czy na komisariacie? Czy nieformalny szwadron śledczy odniesie sukces?

Komendant lokalnej policji straszny (tfu, starszy!) aspirant Stanisław Szelest musi się wykazać aby nie stracić posady, jego podwładni za to muszą powstrzymać się od unikania wykonywania jego rozmaitych rozkazów. Prokurator jest niegłupi, a jeszcze emerytowany tajny agent chwilowo przybyły, wspiera go wiedzą, kontaktami i ogarnięciem.

Sołtysowa Maślankiewiczowa rozsiewa blask osobowości i rządzi niepodzielnie sterując swym Mieciem, tym razem wspierana (niby negatywnie i w kontrze) przez babcię Miecia, obdarzoną niezwykłymi, acz pożądanymi w tych okolicznościach, zdolnościami.

A w tle klątwa działająca nieprzerwanie od siedmiu pokoleń, walka na Dziady i Balladynę, zakochanie od pierwszego wejrzenia i babskie knucie… och no i miłość tam się wszędzie tli i płonie żarem, we wszystkich czasach i pokoleniach.

Ach! I dynie! Dynie! Wielkie, dorodne i pomarańczowe!

Oraz kartacze, najlepsze na świecie, z przepisu Szymczakowej i hektolitry herbaty… i mnóstwo gwarowych słówek i zwrotów! Jest i klimat późnojesienny, ciemno wszędzie, głucho wszędzie… i animozje zakorzenione w małych społecznościach, i wielka władza plotek i historii obrastających w kolejne wersje wraz przekazaniem następnym osobom.

Mickiewicz i Słowacki jeszcze nie wytrzeźwieli na tamtym świecie, gdy po przeczytaniu tego co też tutaj Autorka nawymyślała, napili się nieco naleweczek. Chłopaki z pewnością odłożyli na bok swoje romantyczne smuty i balowali z babiborzanami! Uśmiałam się, ośliniłam i jak zwykle znakomicie bawiłam!

Chcę do Babiboru! Czy te dziewczyny już wyremontowały ten dom i otworzyły pensjonat? Bo ja mam już spakowaną walizeczkę!

Polecam! Polecam! Polecam!

Tytuł: Miłość i inne klątwy

Cykl: W Siedlisku t. 2

Autorka: Małgorzata Starosta

Wydawnictwo: Vectra

Moja ocena: 9/10

Autorce i Wydawnictwu Vectra bardzo dziękuję za egzemplarz recenzencki! To była pyszna uczta! I czekam na dalszy ciąg!

Leave a Reply

Your email address will not be published.

© 2021 Co Aśka przeczytała... | WordPress Theme: Annina Free by CrestaProject.